Polacy postawili się Francji, ale przegrali na początek Mistrzostw Świata

fot. twitter.com/Handball Polska

Sport IKC. Polska reprezentacja w piłce ręcznej od porażki rozpoczęła Mistrzostwa Świata, które rozgrywają się na terenie Polski i Szwecji. Biało-czerwoni na początek turnieju mierzyli się z mistrzami olimpijskimi – Francją. Zagrali dobry mecz, ale do pokonania trójkolorowych zabrakło.

W katowickim Spodku Polacy rozpoczynali swój udział w najważniejszej imprezie w tym roku. Podobnie jak Szwedzi, którzy są współorganizatorami imprezy, biało-czerwoni nie musieli się do niej kwalifikować. Taki przywilej mają również Duńczycy, poprzedni mistrzowie świata z 2021 roku.

To właśnie w śląskiej hali biało-czerwoni byli niesieni fenomenalnym dopingiem z trybun. Fani mocno wspierali naszych, którzy od pierwszych minut prezentowali się na parkiecie bardzo pewnie i nie było w nich widać strachu przed mistrzami olimpijskimi. Mecz od początku był wyrównany z lekką przewagą trójkolorowych. Podopieczni Patryka Rombla nie dawali odskoczyć rywalom choć sami nie wykorzystywali nadarzających się szans. Pudłował m.in. Michał Daszek, a lider Szymon Sićko był celnie pilnowany przez defensywę rywali. W dobrej dyspozycji był za to Arkadiusz Moryto. Po pierwszych zmianach w wyjściowym składzie dyspozycja gospodarzy spadła i Francuzi odskoczyli na czterobramkowe prowadzenie (8:12). Szalony doping dodał naszym skrzydeł i na przerwę schodziliśmy z wynikiem 13:14.

Do zmianie stron Polacy nadal próbowali zagrozić lepiej dysponowanym rywalom, ale za każdym razem brakowało szczęścia i pewności siebie – np. w sytuacji gdy graliśmy w przewadze. Druga połowa również dostarczyła sporych emocji. Spotkanie dobrze się oglądało, a atmosfera w katowickim Spodku była kapitalna. Polakom udawało się doprowadzać do wyrównania, ale to był maksymalny poziom zagrożenia dla Francji. Trójkolorowi ze stoickim spokojem i pewnością siebie dograli mecz do końca i zgodnie z przewidywaniami zwyciężyli 26:24. Polacy zostawili na parkiecie całe serce i pokazali, że awans do ćwierćfinału to na tej imprezie sprawa realna.

Kolejny mecz piłkarze Patryka Rombla rozegrają już w sobotę 14 stycznia. Rywalem będzie reprezentacja Słowenii. Wygrana pozwoli myśleć o awansie, przegrana wyrzuci nas z turniejowych marzeń.

Francja – Polska 26:24 (14:13)

Francja: Gerard, Bolzinger, Desbonnet – Lenne 3, Remili 2, Lagarde, Prandi, Richardson, Mem 6, Tournat 3, N. Karabatić, Mahe 4, Grebille 2, Fabregas 3, Nahi 2, Briet 1.
Kary: 6 min. (4 min. – Briet, 2 min. – Mem)
Karne: 4/4

Polska: Morawski, Skrzyniarz – Daszek, Jędraszczyk 3, Olejniczak 2, Walczak 1, Bis, Sićko 6, Pietrasik 2, Czuwara 1, Moryto 6, Krajewski, M. Gębala 3, Działakiewicz, T. Gębala, Chrapkowski Kary: 4 min. (2 min. – T. Gębala, Olejniczak) Karne: 3/4

Dodaj komentarz

Your email address will not be published.

Share via