Przyroda. Nie taka ona żałobna!

3 minut czytania

Właśnie wróciły z Afryki środkowej muchołówki żałobne, najpierw on, teraz ona. Pan muchołówka miał zaledwie kilka dni na to, by wybrać odpowiednie miejsce na gniazdo. A z tym niełatwo, bo muchołówki to dziuplaki i często trafiają na gniazda już zajęte przez większe od nich ptaki. Na przykład na północnym stoku wzgórza parkowego w Parku Sanguszków samiec muchołówki żałobnej musiał stoczyć prawdziwą bitwę z o wiele od niego większym kowalikiem. Posypały się pióra, ale muchołówka wyszła z tego zwycięsko, przeganiając kowalika, który z kolei zajmował opuszczoną, naturalną dziuplę po dzięciole pstrym średnim.

Kiedy tylko muchołówka zajęła miejsce, budując w środku niedbałe gniazdko, przystąpiła do intensywnego śpiewania,od rana po zmrok. To ważne, bo teraz trzeba zwrócić uwagę na siebie dopiero co przybyłej z zimowiska pani muchołówki. A kiedy już to się stanie i para przypadnie sobie do gustu, pan muchołówka straci zainteresowanie śpiewaniem nazbyt intensywnym. Przecież już ma, czego chciał.

W tonach śpiewającej muchołówki żałobnej można co prawda dosłuchać się melancholijnych tonów, ale to nie z tego powodu bierze się nazwa tego niewielkiego ptaszka. Zadecydowało o tym upierzenie dorosłego samca, składające się z czarnego koloru grzbietu i głowy, przetykanych po bokach białymi barwami. Rzeczywiście, samczyk wygląda jak ptasi żałobnik.

Warto odszukać w Parku Sanguszków albo Strzeleckim dziuplę, zamieszkiwaną przez muchołówki żałobne i dyskretnie podpatrzeć, jak zręcznie potrafią polować, siedząc na jakiejś gałęzi tuż nad ziemią. Drobne owady chwyta w locie, jak tylko wypatrzy jakiegoś w pobliżu,wykonując błyskawiczny piruet. Potrafi je także zbierać z liści, a tylko w czasie chłodniejszej pogody schodzi na ziemię, by tu szukać pożywienia.

W tym sezonie w dziupli po kowaliku przebędzie prawdopodobnie aż 7 młodych, a już pod koniec sierpnia cała gromadka szykować się będzie do odlotu na zimowisko.

Zygmunt Szych

Dodaj komentarz

Your email address will not be published.

Poprzedni wpis

Obyczaje kulinarne. Baranina po tarnowsku

Następny wpis

Ze Starej Szafy. Szych spisuje, Bielawski opowiada